kacikzksiazka.pl – recenzja Lampionów

gazetad
Lektura „Lampionów” była sprawą
oczywistą

sobota, 2016-09-04
Głośno jest ostatnio o Lampionach, oj głośno. Akcja promocyjna trwa w najlepsze i muszę przyznać, że jest jedną z najlepszych pod względem marketingowym, jakie miałam okazję śledzić. Mnie jednak do sięgnięcia po kolejne dziecko Katarzyny Bondy nie trzeba specjalnie zachęcać – po świetnym Pochłaniaczu i w niczym mu nie ustępującym Okularniku, lektura Lampionów była sprawą oczywistą.

Sasza Załuska, znakomita profilerka, prywatnie niepijąca alkoholiczka i samotna matka, powraca w wielkim stylu. Tym razem szefowie wysyłają ją do Łodzi, gdzie ma pomóc miejscowej policji w namierzeniu piromana i bombera nękającego miasto. W międzyczasie pojawia się, jakże aktualny obecnie, wątek zamachów terrorystycznych organizowanych przez muzułmańskich imigrantów, a także walki między członkami łódzkiego światka przestępczego. Czego jak czego, ale na bogactwo wątków nie można tutaj narzekać. Więcej jednak zdradzać nie będę, by w pełni docenić mozaikę fabularną przygotowaną przez autorkę, najlepiej odkrywać ją stopniowo osobiście.

Owa mnogość postaci i pozornie w ogóle nie związanych ze sobą linii fabularnych może początkowo oszołomić, dopiero po pewnym czasie ujawniają się wszystkie powiązania, czasem całkowicie zaskakujące. Jednak to nie Sasza, to nie liczni bohaterowie wkraczający z impetem na karty powieści, grają w Lamionach pierwsze skrzypce. Główną bohaterką, przedstawioną malowniczo i we wszelkich możliwych odsłonach, jest sama Łódź, miasto kontrastów, z jednej strony zachwycające sferą kulturalną, z drugiej przerażające obskurnymi uliczkami i zaułkami, w których strach pojawić się nawet w biały dzień.

Z tego właśnie względu lektura Lampionów była dla mnie dodatkowo apetyczna, ponieważ w studenckich czasach spędziłam w Łodzi trzy lata. Daleko mi do stwierdzenia, że znam ją niczym rodowita łodzianka, ale wiele pojawiających się w powieści miejsc jest mi znajoma, choć nie zawsze bliska. Nie miałam okazji, całe szczęście, poznać osobiście tej ciemnej strony miasta, ale z jednym mogę się zgodzić, ma ono w sobie coś szczególnego, co doceniają przede wszystkim ludzie, którzy w niej mieszkają. Spotkałam się wielokrotnie z opiniami, głównie osób, które były tam przejazdem, że to miejsce obskurne, wręcz odstręczające, ale dla mnie ma jakiś nieodparty urok i to „coś”, czego nigdy nie potrafiłam poczuć np. w Warszawie. Bonda świetnie oddała ten klimat oraz lokalny patriotyzm łodzian.

Samej Saszy nie ma w Lampionach zbyt wiele, owszem angażuje się w prowadzone śledztwo oraz poszukiwania piromana i bombera, a opracowane przez nią profile okazują się jak zwykle perfekcyjną robotą, znacznie więcej uwagi skupia się jednak na pozostałych postaciach. Gdzieś w tle przemyka wątek relacji Załuskiej z Duchem, jej córeczka oraz sprawa Czerwonego Pająka. Elektryzujące jest za to zakończenie i pozwala oczekiwać, że ostatni tom będzie naprawdę mocny i bardziej skupiony na głównej bohaterce. Nie oznacza to jednak, że w przypadku Lampionów usunięcie Saszy w cień to minus, mamy tu bowiem do czynienia z tak dużą liczbą innych wątków i postaci, że z nadwyżką to wynagradzają.

Smaczkiem są prawdziwe wydarzenia i epizody, które autorka zgrabnie wplotła w fabułę. Niekoniecznie mają one wpływ na fabułę, ale nadają opowieści większego kolorytu i rysu realności. Świetnym przykładem jest tutaj historia pewnego strażaka dorabiającego po godzinach jako striptizer, o którym głośno było w styczniu bieżącego roku, gdy naubliżał pakistańskiemu studentowi szkoły filmowej i który stał się krótkotrwałą „gwiazdą” youtube’a i mediów społecznościowych.

Po lekturze Lampionów utwierdziłam się w przekonaniu, że Katarzyna Bonda nie jest po prostu autorką świetnych kryminałów. Jej powieści, przynajmniej te wchodzące w skład tetralogii o Saszy Załuskiej, to znacznie wykraczają poza ramy tego gatunku. Intryga kryminalna i ściganie sprawców przestępstwa to jedynie jeden z ich elementów, równie wciągające są historie i wątki toczące się dookoła głównej sprawy oraz lokalny koloryt miast, które autorka wybrała na miejsce akcji swoich książek. Mówiąc krótko, po raz kolejny w pełni sprostała oczekiwaniom, dlatego gorąco polecam Wam nie tylko jej najnowszą powieść, ale również całą serię. Naprawdę warto!

Źródło: http://www.kacikzksiazka.pl/2016/10/lampiony-katarzyna-bonda.html