Katarzyna Bonda: Pamiętam czasy, kiedy na targach książki nikt do mnie nie podchodził

gazetad
Katarzyna Bonda/wywiad
sobota, 2016-09-04

Katarzyna Bonda: Pamiętam czasy, kiedy na targach książki nikt do mnie nie podchodził [WYWIAD]

Jak pożerający ogień potrzebuję zawłaszczyć teren, w którym się znajdę. W taki sposób robię dokumentację do powieści, w taki sposób też piszę. Powiedziałabym – ostateczny – mówi pisarka Katarzyna Bonda. Boisz się ognia? Nie. Boję się wysokości i morskich głębin.

W dzieciństwie byłaś podpalaczką?
(Śmiech). Kobietom to się bardzo rzadko zdarza. Ale jako dziecko zobaczyłam pożar i być może w sposób podprogowy to na mnie podziałało, bo przypominało mi się, kiedy pisałam „Lampiony”. Otóż miałam rodzinę na wsi, u której rzadko bywałam; ale akurat byłam z wizytą przy okazji świąt.

Pamiętam, że była zima. W domu były piece kaflowe. W jednym pokoju załadowano do pieca za dużo opału i piec się rozpękł. Zadymiło się całe pomieszczenie, ale to, co dla mnie było wtedy najstraszniejsze, to ogień, jaki zaczął wychodzić z pieca. To moment, kiedy można zobaczyć, jaki to jest żywioł, jak wielka jest w nim siła i jak bardzo człowiek w jego obliczu jest słaby. Ogień to żarłoczne zwierzę. Wówczas pożar został szybko ugaszony; gorszy był dym, który szybko się rozprzestrzenił po całym mieszkaniu. Dym jest złudny, bo jego można nie czuć, ale ludzie częściej umierają od zaczadzenia, niż od samego ognia. Myślę, że dawniej ludzie, gdy posługiwali się ogniem i wiedzieli, że muszą go utrzymać, aby ugotować na nim strawę, czy się ogrzać, to bardziej go szanowali. Dziś ognia ani nie doceniamy, ani nie traktujemy z należnym mu respektem.

Więcej na stronie: http://www.polskatimes.pl/kultura/ksiazki/a/katarzyna-bonda-pamietam-czasy-kiedy-na-targach-ksiazki-nikt-do-mnie-nie-podchodzil-wywiad,10711622/